Strona Główna Nasze zwierzęta Rodzinne schronisko dla zwierząt

Rodzinne schronisko dla zwierząt

Zwierzętami w Republice Ściborskiej opiekuje się Biofaktor

 

 

Problemami związanymi z prawami zwierząt zajmujemy się od wielu lat. W wyniku naszych doświadczeń i obserwacji działań w różnych miejscach wypracowaliśmy własne zasady postępowania z „bezdomnymi zwierzętami”. Oto one:

  • jesteśmy przeciwni umieszczaniu psów i kotów w publicznych schroniskach dla zwierząt z następujących powodów: są one przepełnione i nie zapewniają zwierzętom właściwych warunków; życie w schronisku to dożywotnie więzienie lub uśmiercenie (tylko nieliczne zwierzęta znajdują opiekuna); nie przynoszą absolutnie rozwiązania problemu (m.in. opuszczona nisza ekologiczna w ekosystemie miejskim jest automatycznie zapełniana przez następnego osobnika), są bardzo drogie. Uważamy, że lepiej „bezdomne” zwierzę wyłapać, wysterylizować, oznakować, a po kwarantannie (jeśli w tym czasie nie znajdzie opiekuna) wypuścić w to samo miejsce skąd zostało zabrane. Schroniska publiczne powinny być tylko zarezerwowane dla specjalnych przypadków (np. bardzo agresywne zwierzęta, niedołężne, stare, chore). Więzienie zdrowych osobników jest niehumanitarne i zupełnie nie rozwiązuje problemu, a wręcz go eskaluje.

 

  • Rozwiązywanie problemu bezdomnych zwierząt powinno odbywać się metodycznie w sposób zorganizowany i oparty na m.in.: powszechnej sterylizacji, powszechnej edukacji, masowym systemie „rodzinnych domów dla zwierząt” (analogia do rodzinnych domów dziecka), powszechnej identyfikacji (jesteśmy zwolennikami tatuażowania zwierząt jako metody najbardziej sprawdzonej i najtańszej, „czipowanie” jest metodą drogą, trudną do praktycznego sprawdzania, jest to biznes konkretnych firm), jednakowym podejściu do zwierząt „bezdomnych” i tych, które posiadają właściciela, systemie preferencji m.in. zwolnienia z opłat.

 

  • Należy uznać, że zwierzęta „bezdomne” trafiły na ulicę z naszej - ludzkiej przyczyny i to tylko my ludzie, jesteśmy za to odpowiedzialni.

 

  • Należy bezwzględnie i surowo karać za sprawianie zwierzętom krzywdy.

 

  • Rodzinne schroniska dla zwierząt powinny być tworzone dla jednego-kilku zwierząt, bez masowości.

 

 

Do naszego schroniska przyjęliśmy tylko te zwierzęta, które wymagały specjalnego traktowania. Dla pozostałych staraliśmy się znaleźć inny dom. Zwierzęta, które u nas zostały są członkami rodziny. Schronisko utrzymujemy z własnych funduszy. Zmarłe psy są godnie grzebane na naszym rodzinnym cmentarzu dla zwierząt.

 

Jeżeli ktoś chciałby nam pomóc w utrzymaniu zwierząt – z góry bardzo dziękujemy.

Można przyjechać i pomóc w pracach jako wolontariusz lub wpłacić pieniądze na nasze konto:

Dariusz Morsztyn, Ściborki 6, 19-520 Banie Mazurskie - PKO O/Gołdap 041020 4724 0000 3102 0029 1153 z dopiskiem Rodzinne Schronisko dla Zwierząt

 

W naszym rodzinnym schronisku dla zwierząt aktualnie przebywają:

 

PSY

 

DIANA – ur. ok. 1997r.. Znaleziona w okolicach Ublika koło Orzysza. Przeżyła bardzo dramatyczną historię. Została sprowadzona do Ublika w celu pilnowania budowy. Gdy urodziła szczenięta (oczywiście nie była przed ciążą zabezpieczona) jej właściciel na oczach suczki, wywiózł jednodniowe szczenięta (suka znajdowała się w tzw. szoku pourodzeniowym) na łopacie spychacza !!!! w pole. Przeżyło 8 szczeniąt. W tym czasie Dianę dokarmiała rodzina z Warszawy, która przebywała w Ubliku na wypoczynku Suczkę wraz ze szczeniętami znaleźliśmy je po około 2 tygodniach. Zbudowaliśmy im prymitywną budę. Przez 1 miesiąc dokarmialiśmy psy na miejscu opierając się atakom Diany. Dopiero po miesiącu pozwalała na przybliżenie się na odległość metra. Gdy pozostały już tylko 3 szczenięta (pozostałe były zabrane przez okolicznych rolników) postanowiliśmy zabrać je do siebie. Okazało się to bardzo trudne ze względu na totalną psychozę zwierząt. Udało się to dopiero po wybudowaniu specjalnego kojca. Diana nie może mieć założonej jakiejkolwiek uwięzi. Jest wysterylizowana.

NUKA – ur. w 1999 roku. Jedyne z żyjących szczeniąt Diany. Wszystkie pozostałe już zginęły lub zostały uśmiercone z powodu wrodzonej agresywności i psychozy. Prawdopodobnie jest to wynik tragicznych doświadczeń z wieku dziecięcego. Ich właściciele nie byli ich w stanie utrzymać. Nuka mimo, że jest od dzieciństwa dobrze traktowana nadal wykazuje bardzo trudne cechy. Wymaga, tak jak jej mama specjalnego traktowania. Jest wysterylizowana.

 

 

Na stałe mieszkają z nami koty:

 

KIZIA MIZIA – 8 lat. Znaleziona na ulicach Orzysza. Wysterylizowana.

 

KOTECZKA –ok. 3 lat. Pochodzi z okolic Gołdapi.

 

CZARNY – ur. 2008. Znaleziony przy szkole w Żabinie.

 

MAŁY – ur. 2008r. Znaleźliśmy go potrąconego na jezdni w okolicach Węgorzewo-Budry. Miał połamane kości. Operacyjnie usunięto mu panewkę jednej z kości udowej. Staw funkcjonuje w oparciu tylko o mięśnie.

 

CHYZIO – ur. 2008r. Pochodzi z okolic Gołdapi.

 

DYZIO- ur. 2008 r. Pochodzi z okolic Gołdapi.

 

TYGRYS – ur.2008 r. Przybłąkał się do lecznicy weterynaryjnej w Giżycku.

 

W RATOWANIU KONI WSPÓŁPRACUJEMY Z ORGANIZACJĄ VIVA. OTO NASZE KONIE W SCHRONISKU:

 

Kasztan 12-16 lat.

Maści kasztanowatej. Wałach.

Od młodości (ok.2 latek) pracował przy wyrębie drzewa w górach.  Podczas jednej z prac leśnych stoczył się z góry, a kłoda drewna złamała mu nogę. Nie został właściwie wyleczony. A po złamaniu zaciskając zęby, wspinał się dzielnie na górę i pracował przy zrywce drewna jeszcze kilka lat! Razem pracował w lesie około 9 lat. To bardzo długo. Inne konie wytrzymują 4 lata!


Kiedy osłabł oddano go na rzeź....

Uratowała go pewna rodzina ze Szczyrku i był u nich 3 lata. Nie jest stary, ale był bardzo intensywnie użytkowany. Jego nogi są w strasznym stanie. Dlatego nie może stać w boksie bo kostnieje, nie może pracować bo się przeciąża. Musi sobie po prostu spacerować.

Do nas trafił aby tu dożywać sobie szczęśliwie sędziwego wieku.


Omen


Polski koń szlachetny półkrwi. Maści kasztanowatej. Wałach.
Jest całkiem zdrowym ale bardzo przetrenowanym koniem.

Był wybitnym koniem sportowym, startował w pięcioboju w
reprezentacji Polski. Właściciel postanowił zapewnić mu emeryturę i oddal go
fundacji Viva, na tym jego zainteresowanie się skończyło.

http://www.ratujkonie.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=132&Itemid=87


Lampas

Rasa wielkopolska (po ojcu pochodzenia trakeńskiego). Ur. 1994-04-18. Wałach. Maść srokata.

Przybył do nas także z typowymi problemami z oddychaniem. Był koniem sportowym w chowie boks -kryta ujeżdżalnia i zero padoku. Weterynarz, która go leczyła u
poprzedniego właściciela wybłagała aby go przekazał konia organizacji Viva, w przeciwnym razie nie było dla niego ratunku. Teraz jak prawdziwy mustang biega na zielonych łąkach i lasach.

 

Konie, które nigdy nie zaznały wolności, chowu bezstajennego u nas uczą się tego naturalnego życia. Wprawdzie owady, zróżnicowany teren i bogata, zdrowa, świeża karma bez jakichkolwiek chemicznych dodatków (nasza ziemia od co najmniej 20 lat nie była chemicznie nawożona!) jest dla nich początkowo wyzwaniem (wszak w życiu miały tylko niezdrowe siano i boks). Ale już po paromiesięcznej próbie stają się prawdziwymi wolnymi i zdrowymi mustangami. Mają do dyspozycji kilkanaście hektarów naturalnych pastwisk, lasów, bagnisk i cieków wodnych.

 


 

RADY DLA INNYCH.

JEŚLI W WASZEJ STADNINIE NIE MA STARYCH ZWIERZĄT, ALBO KONIE SĄ. TRZYMANE W WARUNKACH STAJNIA-TRENING, PRACA- STAJNIA, BEZ PADOKU – NIE DAJCIE IM ZARABIAĆ, BO PRZYCZYNIACIE SIĘ DO SKAZYWANIA KONI NA RZEŹ. ZNAJDŹCIE TAKĄ STADNINĘ, KTÓRA SZANUJE ZWIERZĘTA.

 

W miarę możliwości staraliśmy się też zawsze pomóc zwierzętom dzikim. Były u nas m.in.: sarny, kuna, orlik krzykliwy, kaczki, łabędź, myszołowy, drobne ptaki.

 


 
  • Wyprawy

  • Finnmarksløpet

Wyprawy Biegnącego Wilka Zapraszam do zapoznania się z informacjami na temat moich wypraw...

Finnmarkslopet 2009 Wspomnienia Biegnącego Wilka z Finnmarkslopet

Odgłosy naszych wilków